List otwarty do Prezydenta Miasta Bytomia, do wiadomości Ministerstwa Edukacji i Nauki
Aktualności

List otwarty do Prezydenta Miasta Bytomia, do wiadomości Ministerstwa Edukacji i Nauki od bytomskich nauczycieli

Dziś – 23 września na naszą redakcyjną skrzynkę e-mail otrzymaliśmy od bytomskich nauczycieli „List otwarty do Prezydenta Miasta Bytomia, do wiadomości Ministerstwa Edukacji i Nauki”, którego treść publikujemy poniżej:

List otwarty do Prezydenta Miasta Bytomia, do wiadomości Ministerstwa Edukacji i Nauki

Na przełomie wieków ówczesny premier RP Jerzy Buzek sformułował istotę stanowienia dobrego prawa w oświacie. Ma ono w założeniu gwarantować równowagę edukacyjnego stołu, którego filary stanowią: organy nadzorujące (MEN i kuratoria) – organy prowadzące (m.in. Jednostki Samorządu Terytorialnego) – nauczyciele – uczniowie i rodzice. Jeżeli w którymś segmencie ten zestaw praw i powinności zostanie bądź obniżony, bądź wyniesiony, oznaczać to będzie brak poczucia stabilizacji, które w szkolnictwie jest bardzo ważne. Z przykrością zauważamy, iż dzisiaj, w Bytomiu, świadomie i celowo narusza się jeden z tych filarów, a konkretnie ten opisany jako Jednostka Samorządu terytorialnego.

Od kilkunastu miesięcy dyrektorzy bytomskich szkół oraz zatrudnieni w nich nauczyciele nie mają we władzach miastach żadnego partnera.  Dzisiaj mamy do czynienia w Bytomiu z wodzowskim stylem zarządzania, w którym miejsca na kompromis i dyskusję nie ma. Przekonanie o sprawczości i władzy dotyczyło chociażby akceptacji wyboru w jednej z miejskich szkół podstawowych, żony prezydenta Bytomia na zastępcę dyrektora. O kulisach odejścia poprzedniej Pani Dyrektor, popieranej do końca przez Rodziców uczniów, wie wielu z nas, ale boi się o tym mówić.

Dyrektorzy szkół traktowani są, nie jak partnerzy, ale jako swoisty pas transmisyjny decyzji, oczekiwań, a czasami i poglądów prezydenta Bytomia. Wielu z nas przymuszano do uczestnictwa, wbrew swoim opiniom i wyborom, w kolejnych edycjach Budżetu Obywatelskiego, z którego władze miasta chciały wykonywać te zadania inwestycyjne i remontowe, które powinny być wykonane z budżetu miasta. Jak mamy uczyć młodzież postaw obywatelskich, skoro każe się nam namawiać ich oraz ich rodziców do głosowania wbrew swoim zamierzeniom, na remont boiska czy budynku szkoły, kosztem inwestycji obywatelskiej bliżej ich miejsca zamieszkania?

Wielu z nas nie podoba się także przymuszanie nas, na przykład, do „zapełniania” – jak mówi zastępca prezydenta do spraw edukacji – miejskiego lodowiska młodzieżą szkolną. Boimy się o tym mówić głośno, bo prezydent Bytomia każdy głos krytyki odbiera jak atak, a to grozi nam poważnymi reperkusjami. Nigdy, a mówimy to w wielu przypadkach z wieloletniego doświadczenia, nie było tak indyferentnego, kompletnie nieprzygotowanego do swojej roli prezydenta resortowego jak Adam Fras. Szukanie na siłę oszczędności w szkołach tylko po to, aby, jak nas poinformowano, w terminie dokończyć budowę stadionu piłkarskiego „Polonii” Bytom przypomina nam czasy, które, jak mieliśmy nadzieję, odeszły już do historii.

Dzisiaj każe się nam obcinać wszelkie wydatki na utrzymanie naszych szkół, co skutkuje koniecznością dokonywania zakupów akcesoriów biurowych, chemii gospodarczej czy nawet zwykłego papieru toaletowego z naszych, prywatnych pieniędzy. Za uwłaczający godności naszego zawodu uważamy nakaz zachęcania rodziców do dokonywania zakupów na rzecz naszych szkół czy wpłat na konieczne remonty. Chcemy uczyć dzieci, a nie „żebrać” o pieniądze na utrzymanie placówek. Niestety nikt nie chce z nami rozmawiać na temat konieczności wzrostu nie tylko wynagrodzeń, ale i kwot przeznaczonych na utrzymanie szkoły. Mariusz Wołosz obiecał nauczycielom i pracownikom oświaty w czasie kampanii wyborczej wzrost dodatku motywacyjnego dla nauczycieli o 5% w kadencji (1% co rok) oraz wzrost wynagrodzeń dla pracowników niepedagogicznych (personelu szkolnego i przedszkolnego). Te obietnice nie tylko nie zostały spełnione, ale dzisiaj każe się nam utrzymywać szkoły z własnych pieniędzy, a przede wszystkim nie wynosić problemów na zewnątrz, bo „popsuje to wizerunek Miasta i Pana Prezydenta”.

Nasz list otwarty jest wynikiem desperacji. Ostatnim krzykiem o przywrócenie normalności w szkołach. Nie zdecydowaliśmy się, przynajmniej na razie, na sygnowanie go naszymi nazwiskami, z obawy o utratę możliwości pracy w zawodzie. Jeżeli jednak nic się nie zmieni, a władze Bytomia nie przemodelują swojego podejścia do oświaty to następny list opublikujemy już pozbywając się anonimowości. To nie my powinniśmy się wstydzić i obawiać efektów swojej działalności.

Znając metody, jakimi posługują się władze naszego miasta jesteśmy przekonani, że zamiast rzeczowej dyskusji i wprowadzenia zmian, jakie od dawna postulujemy, doczekamy się w odpowiedzi prób przymuszania niektórych z nas do publicznego wystąpienia w obronie prezydenta Mariusza Wołosza. Apelujemy zatem do naszych koleżanek i kolegów o to, by nie ulegli presji i powtórzyli za nami: „Mamy już dość!”.

Grono dyrektorów, dyrektorek, nauczycieli, nauczycielek oraz pracowników oświaty bytomskich szkół publicznych.

Komentarze

Czy podobał się artykuł?

Tak
7
Nie
4

Więcej w:Aktualności

Może ci się również spodobać:

Komentarze są wyłączone.